- Ba! kto im rozkaże wrócić do Rzeczypospolitej? - Ja! - Jakże to! - Tuhaj-bejowym jestem synem! - Mój Azja! - rzekł po chwili pan Bogusz - nie neguję, że oni mogą się w twojej krwi i sławie Tuhaj-bejowej kochać, chociaż oni są nasi Tatarzy, a Tuhaj-bej był naszym wrogiem
Ściskali się tedy tak, że chwilami Ketling Wołodyjowskiego, a chwilami Wołodyjowski Ketlinga podnosił w górę. Naprzód więc udali się na dwór hetmana wielkiego. - Oj, potrzebuje! - wtrącił Charłamp. John Eldredge - A chan gdzie będzie? - Chan przez Dzikie Pola pójdzie wprost na Ukrainę do Dorosza. Więc z istnej rozterki wewnętrznej i niekłamanej męki rzucił się nagle do nóg Basinych i całując jej stopy, tak mówić począł: - W ręce waszej miłości oddaję duszę moją, w ręce waszej miłości oddaję los mój; nie chcę nic innego czynić, jeno to, co mi wasza miłość nakaże, nie chcę znać innej woli! Wasza miłość czyń ze mną, co chcesz! W męce żyję i strapieniu, ja nieszczęsny! Wasza miłość zlituj się nade mną! Bodaj mi przepaść i zginąć! To rzekłszy począł jęczeć, bo czuł ból niezmierny i nie wyznane żądze paliły go żywym płomieniem. Krzysia była mu za to serdecznie wdzięczna.
Jako żywa stanęła mu nagle w myśli i pamięci jej postać, jej twarz malutka, jej ciemne warkocze, jej wesołość i szczebiotanie, i sposób patrzenia. Gdym tedy ujrzał ów krzyż, mignęła mi przez głowę myśl: „Ot drzewo, inszego nie masz” - alem się zaraz zląkł. - Mąż mi kazał, a ja na wyjezdnym przyrzekłam mu, że go wraz usłucham. Basia stała ze spuszczonymi oczyma, szczerymi słowy kawalera tym bardziej zawstydzona. ks. Piotr Pawlukiewicz Chciałem prawem przeciw niemu czynić - ba! co tam za prawa na Ukrainie, w której jeszcze gruzy z miast dymią. Zagłoba był zachwycony.
- Nie pozna. - Słychać turkot!... Boże cię pociesz, bracie kochany! drogi! złoty! Mąż sam na elekcję ma tu przyjechać, więc mi powiedział tak: „Weź panny i jedź wcześniej. - Gdyby Małego Sokoła zbrakło - mówili - ona mogłaby komendę objąć i nie żal by było pod takim regimentarzem zginąć. Już też i dymiło się z półmisków na stole, a jak przewidywał pan Michał, wszystkiego była taka obfitość, że i na dwa razy tyle osób by starczyło. sekty Pan Zagłoba kazał nawrócić ku obozowi, ale i tam nie można było złapać języka.
Tu nastało milczenie, aż gdy im nieco żalu łzami spłynęło, ozwał się Kmicic: - Powiadaj waszmość, jako to było, miodem w najżałośniejszych miejscach przepijając. - Słusznie pani stolnikowa mówi, że młócą tobą jak cepami. Zaraz do niej idę. A panna na to: - Fiu! fiu! - Baśka! - rzekła tonem perswazji pani stolnikowa. zioła chciałem powiedzieć: we wszystkich pułkach z całego komputu... Jest list od Michała do waćpana, a do mnie tylko podskryptum w mężowskim.
- Jegomość dziś szatki duchowne nosisz, a za młodu bijałeś rebelizantów, jakośmy słyszeli, wcale niezgorzej... - Nie chciałże on pana Boskiego wydać? - Było rozkazanie chanowe, żeby tatusia wydał, ale Murza-bej, srogi, okrutny, tatusia ukrył, a panu Piotrowiczowi powiedział, że go już dawno do Azji przedał. Łyżki strawy nie mam oto często czasu do gęby wziąć... Jacek Pulikowski Nieraz Krzysia rozmyślając o jego sławie, o jego zacności, o jego męstwie, które go chlubą Rzeczypospolitej, a postrachem jej nieprzyjaciół uczyniło, czuła, że jednak miłuje go wielce, zdało jej się tylko, że ją coś ominęło, że ją spotkała pewna krzywda - trochę przez niego - a raczej przez pośpiech... Dzikie krzyki ozwały się wśród kupy i wszczęło się zamieszanie. Głosy ich odpowiadały sobie wzajemnie, to podnosząc się, to zniżając; rzekłbyś: izba zmieniła się w celę klasztorną, w której dwie białe mniszeczki odprawiają nocne modlitwy.
- Skąd wiesz? Dlaczego przez ciebie? - Bom mu w złości powiedziała, że oni się miłują, że Krzysia dla Ketlinga idzie za kratę. Przez Bóg żywy, anim się tego po tobie spodziewał, ale teraz widzę, żeś niezwyczajny człek i że cię Pan Bóg do wielkości przeznaczył. Ale ona za nim świata nie widziała. Wówczas on schwycił jej ręce i począł całować z wdzięczności i rozrzewnienia. Ale że sułtan więcej im już przyznał, więc się wahają. Potem do Krymu posłował; potem przyszła nieszczęśliwa, domowa, z panem Lubomirskim wojna, w której po stronie królewskiej przeciw bezecnikowi onemu i zdrajcy walczył; potem pod panem Sobieskim znów na Ukrainę ruszył.
Pogoda ustaliła się cudnie. - Chodź do niego, bo nie doleży, tak cię niecierpliwie wygląda. Dragoni widząc, jakom klęczał z głową opartą o krzyż, rozumieli, żem się w pobożnych rozmyślaniach zatopił, i żaden mi ich przerywać nie chciał; moje oczy zaś zaraz się przymknęły i sen dziwny zeszedł na mnie od tego krzyża. Leżąc prawie na karku końskim, wybladły, ze ściśniętymi zębami, z wichrem okropnych myśli w głowie, bódł rumaka zbrojnymi piętami, okładał go płazem i leciał jak drop, nim zerwie się do lotu. Włosy jego, ucięte równo nad czołem, wiły się w jasnych pierścieniach po obu stronach twarzy, po prostu cudnej. Chciałabyś mu nieba przychylić, oddałabyś za niego krew serdeczną, a napoiłaś go trucizną, nóż wepchnęłaś mu w serce...
- Czego chcesz? - spytał Kmicic puszczając żonę. - A co mu się stało? - spytał Sarbiewski, miecznik ciechanowiecki. Teraz tu spokojnie, nie byle czego też się ulęknę. - Parafianki z nas prawdziwe i dotąd nie znamy ni sławnych miast, ni sławnych ludzi. I wkrótce potem obszerna izba zajaśniała na nowo światłem, a przed każdym z rycerzy postawił pachoł kwartę z piwem grzanym. - Dla Boga! chyba same amazonki w Latyczowskiem mieszkają - rzekł Zagłoba.