- Módlmy się o boskie miłosierdzie! -zawołała nagle Krzysia obsuwając się na kolana
Mnichem z początku chciałeś zostać, całe życie mnie płakać, a teraz inną bierzesz, nim moja duszyczka zdołała do bram niebieskich dolecieć. - Jego to dzieło szczęście nasze! - Szczęść wam Boże! - rzekł stolnik. Duma zaś i pochlebcy mówili mu, że gdyby się to miało zdarzyć, to tym krajowcem nie mógłby być kto inny, jeno pan najwyższym jeniuszem obdarzony, najpotężniejszy i z najznakomitszego rodu, a inaczej mówiąc- on sam. Rafał Ziemkiewicz Cerę miał ów bladą, nieco tylko w polach wichrem na złotawo opaloną, oczy błękitne, pełne jakowegoś smutku i zamyślenia, rysy twarzy nadzwyczaj foremne, prawie- jak na męża - zbyt piękne; pomimo polskiego stroju nosił on długie włosy i brodę z cudzoziemska przyciętą. Pan Andrzej Kmicic patrzył na nią okrutnie rozkochany. - To i zrękowiny już były? - Zrękowin nie było, bo Michał ledwie się z żalu otrząsnął; wszelako będą...
Pan Zagłoba mało jednak na to zważał, tym bardziej że młody Tatar nie bardzo mu się podobał, chwilami bowiem, nie twarzą wprawdzie, ale ruchami i spojrzeniem, przypominał słynnego wodza Kozaków, Bohuna. Hojność Ketlingowa otworzyła im wszystkie wejścia i Krzysię witały tak uniżone ukłony odźwiernych, jak gdyby była królową i do własnej wstępowała rezydencji. Czekaj tu waść, jeno się przebiorę w stare szatki, bo w habicie na świat wyjść nie wolno... Atoli zwłaszcza w gołych polach nie brakło i tego ptactwa, które ziem i się trzyma i w trawach wyniosłych rade się kryje. Urzekająca - Niech waćpana Bóg pocieszy i odmieni Krzysine serce! - zawołała drgającym od łez głosem. Pani stolnikowa zajęła naczelne miejsce, obok niej Zagłoba po prawicy, a za nim panna Jeziorkowska.
Niektórzy przepowiadali wojnę domową, a wieści te znajdowały wiarę wobec olbrzymich drużyn wojennych, jakimi otaczali się magnaci. Nastało długie milczenie. Krzyki rozpaczliwe wstrząsały powietrzem, a Basi, niedawno jeszcze tak pełnej zapału, uczyniło się jakoś mdło i słabo. Stropił się bardzo szlachcic, bo pana Michała nadzwyczaj lubił i cenił, ale na razie nic wymyślić nie mógł. Miły Boże! ileż to razy on mnie, a ja jego w opresji ratowałem! - Gdybym się też zrzekł funkcji deputata? - przerwał Skrzetuski. Rafał Ziemkiewicz Tu Azja wyciągnął dłonie i palce w kształcie szponów orlich rozłożył, za czym chwycił za rękojeść szabli.
- Ha! uważałeś! Michał po tamtej jeszcze płacze, atoli jeśli mu która do duszy przypadnie, to pewnie hajduczek, bo ona do tamtej podobniejsza; jeno mniej oczyma strzyże, jako młodsza. - Ale naprzód w Raszkowie muszę być, a potem tu wrócić. Dobosz z niej prawdziwy. Niby więc nie zważając rozmawiał dalej i wąsów po staremu szukał, wreszcie upatrzywszy chwilę obrócił się takszybko, że Basia nie miała czasu ni oczu od niego odwrócić, ni rąk od twarzy odjąć. Bogaty ojciec biedny ojciec Bogaty był Tatarzyn, ale nieludzki i dla niewolników ciężki. „Słuszna by była rzecz - myślał - gdyby Wołodyjowski z Ketlingiem uszy obcięli mi na współkę.
- Żeby to twój mąż był jakowyś domator - mówił Zagłoba - prędko by mu z taką żoną broda posiwiała, ale ja wiedziałem, komu mam cię oddać. Szczęście to dla mnie, żem cię spotkał. - Nie! - odrzekła spokojnie. Dzikie serce - Krąży - rzekła panna i poczęła znów pilnie wyszywać. Więc razem z jaskółkami i innym wędrownym ptactwem poczęli ściągać goście na elekcję. Ej, lepiej nie mówić! Tu Krzysia znów podniosła swe ciemnoniebieskie oczy do góry: - Bóg nad nami świadek, a ludzie niech w niewiadomości zostają.
Nagle słowa Basi przekonały ją, że jest inaczej, że już się ludzie na nich patrzą, że ich już łączą w myśli, że odgadują. Dragoni pozostali pod szczytem, trzymając rumaki, oni zaś posunęli się aż do miejsca, w którym wzniesienie zapadało się ścianą prawie prostopadłą ku dołowi. Da Bóg, nie damy się tym łuszczybochenkom, co sejmikować tylko umieją i panu hetmanowi zdradę przeciw królowi zadawać. Nie pomogły ostatecznie ani perswazje Skrzetuskiego, ani te, które sam sobie od czasu do czasu czynił. Zawsze oni, choć poganie, wiary poprzysiężonej dotrzymują, a dla ciebie respekt wielki mieć muszą. Takie rzeczy ja rozumiem, bo i u nas jest szlachta, która z pewną chlubą opowiada, że Chmielnicki był szlachcicem i nie z kozackiego, ale z naszego narodu pochodził, z Mazurów...
Wiem doskonale! - Owszem, owszem, będę go prosił, żeby cię zawsze na orzechy brał, boś misterna i gałęź się pod tobą nie złamie. Pan Zagłoba starał się z lekka wyrozumieć opinie stolnika, w końcu zaś zwrócił się do Wołodyjowskiego i spytał bez ogródki: - A ty, Michale, komu dasz kreskę? Lecz Wołodyjowski zamiast odpowiedzi drgnął jakby rozbudzony i rzekł: - Ciekawym, czy też śpią i czy je dzisiaj jeszcze ujrzymy? - Pewnie śpią - odrzekła słodkim i jakby sennym głosem Basia - ale się rozbudzą i niechybnie przyjdą waszmościów powitać. Chciała, było, zaraz na drugi dzień szukać sobie innej gospody w samym mieście, ale na nic się nie przydał jej opór. Azja zaś podniósł głowę i ogarnął wzrokiem jej wdzięczną postać. Pani Makowiecka poczęła się na ten widok trząść i piszczeć. Dziwno mi to, powiadam, ale dla Boga, nie ufajcieże mu! Toć ja go dawniej od ichmościów znam i powiem tylko tyle: diabeł nie jest tak przewrotny, wściekły pies nie tak zapalczywy, wilk mniej zawzięty i okrutny od tego człowieka.
- Pan Sobieski! - powtórzyli inni. Był to łucznik niezrównany, który czaplę w wysokim locie na żądanie strzałą przeszywał. Nie spotkałem człeka szczerszego. - Cóż dziwnego, że porywczy jak ogień.” Basia tego samego dnia wzięła Tatara na pytki, idąc jednak za radą męża i przestrzeżona o Azjowej dzikości, postanowiła nie nacierać zbyt od razu Mimo tego, zaledwie przed nią stanął, rzekła zaraz prosto z mostu: - Pan Bogusz powiada, że waćpan znamienity człowiek, ale ja tak myślę; że i najznamienitszy kochaniu się nie wybiega. - Już mi to pan Sobieski konfidował i o radę pytał - rzekł Zagłoba. - Skąd ty wiesz - rzekł - o tym, coś o tamtych dwojgu Michałowi powiedziała? - Ja wszystko wiem! - Czy Krzysia powiedziała ci cośkolwiek? - Krzysia nic mi nie mówiła.