- Proszę, a czemu to? - spytał książę
- Powiedz Kryczyńskiemu, że mądry, bo w piśmie nie było nic, co by mnie mogło zgubić. - Co waćpanna mówisz - zawołał Zagłoba - my w całym świecie równych nie mamy! - Chciałabym, żeby się pokazało, iż i ja równa. I za to wszystko takież mi powitanie, taką mi nagrodę zgotowałaś?... Bogaty ojciec biedny ojciec - Razemeśmy do szkół... Mogę mieć od niego informacje. Tymczasem ujrzały przed sobą drobnego żołnierzyka z twarzą uprzejmą, pogodną - i również drobną a różową jak kukłeczka kobiecinkę, która w swych szerokich szarawarach i przy szabelce wyglądała raczej na urodziwe nad miarę pacholę niż na dorosłą osobę.
Następnie, chcąc odwrócić od siebie uwagę, wskazała na klatkę, w której stał dzianet podarowany panu Wołodyjowskiemu przez hetmana, i rzekła żywo: - Waćpan mówiłeś, że do tego konia wchodzić nie można? Otóż zobaczymy! I nim pan Michał zdążył ją zatrzymać, skoczyła do klatki. - Dobrze - rzekł Wołodyjowski - ja wiem; ruszaj do pana Motowidły i każ zamykać. - I czystego sumienia, i czystego sumienia! - odparł Zagłoba. - Być może, że on się od razu nie przyzna, bo to dzikus. ks. Piotr Pawlukiewicz Ostawże mi choć nadzieję! Nie odbieraj wszystkiego od razu!... Na szable byłby wyszedł, alem ja tego nie chciał mając nikczemność krwi jego na uwadze.
Ale wypłakawszy się poszedł po rozum do głowy i oto co mówił na naradzie: - Jan nie może jechać, bo do kapturu obran, spraw zaś będzie siła, jako że po tylu wojnach pełno jest duchów niespokojnych. Ja zaś pomyślałem, że pan Zagłoba może mieć rację, i - przebacz, waćpanna; prostakowi żołnierzowi - inny by to misterniej wywiódł, a mnie... Jak Michała miłuję, tak sobie dla uciechy gnałam przed nimi, a potem z pistoletów wypaliłam. Ja go z dawna kochałam, chociażem nie mówiła nic, bo on ajzacniejszy i najlepszy, i kochany... Tego było już Basi zanadto. Jan Grzegorczyk Chociaż słońce dogrzewało jeszcze borom i stepom mocno, surowy chłód taił się w tych kamiennych gardzielach i chwytał niespodzianie przejeżdżających.
- Módlmy się o boskie miłosierdzie! -zawołała nagle Krzysia obsuwając się na kolana. Ułożono tylko, że i pan Zagłoba czas jakiś jeszcze zostanie, aby swą powagą i wiekiem niewiasty od złych języków zasłonić. - Ktoś nie wiedzący myślałby, że archanioł Michał zstąpił z niebios między semenów i psubratów gromi... i ja... urzekająca - Dziękuję waćpanu za życzliwość. Tatar wbił oczy w ziemię i milczał.
Po obiedzie chodził z Basią do lamusa, gdzie Ketling miał drugi skład oręża. Ja drugi Chmielnicki, ja lepszy niż Chmielnicki, we mnie lew mieszka! Niech mi ją dadzą wziąść, to będę im służył, Kozaków bił, chana bił i sułtana bił, a nie, to cały Lechistan kopytami stratuję, hetmanów w łyka wezmę, wojska rozniosę, grody jak płomień popalę, ludzi wytracę, ja Tuhaj-beja syn, ja, lew!.. Powiedz mu, że mądry. Talleyrand - Wasza miłość ma słuszność! - rzekł. Duma zaś i pochlebcy mówili mu, że gdyby się to miało zdarzyć, to tym krajowcem nie mógłby być kto inny, jeno pan najwyższym jeniuszem obdarzony, najpotężniejszy i z najznakomitszego rodu, a inaczej mówiąc- on sam. Migdał, powiadam, migdał! Wołodyjowski posmutniał nagle, bo mu się przypomniały przezwiska, jakie pan Zagłoba Anusi Borzobohatej dawał.
W okolicach, opustoszałych przez wojnę, młody bór urósł jednej wiosny tak znacznie, jak w innych czasach i przez dwa lata urość by nie zdołał. Z każdą chwilą wysypywało się ich coraz więcej. Tyś gładysz nad gładysze, a dziewkom chyba i sam nie przyganisz. I tego nie wiesz, że dla mnie to gorszy cios niż dla innego, bom ja już jedno kochanie stracił. - Bo waćpan nie imainujesz sobie nawet, jak ja tę pannę miłuję. Tu pan Zagłoba przerwał milczenie i zwróciwszy się do Basi rzekł: - Jeśli was Turczyni pojmają, to czy chcesz, czy nie chcesz, twój los będzie zgoła inszy jak Michałowy.
- Boże, bądź miłościw! - ozwała się Krzysia. On na dobrym koniu, Boże daj! - powtarzał z rozpaczą w duszy. Jej nieco serce biło, bo oto pozostali pierwszy raz sam na sam, ale jego spokój i słodycz uspokajały i ją także. Namnożyło się ich wszędy w krajach ruskich bardzo wiele, zwłaszcza od czasu wojen kozacko - polskich, gdy wszelkie bezpieczeństwo w owych stronach znikło. - Ale ty nie trzepotaj mi się tu z radości i pomnij, że grzeczny żołnierz powinien być spokojny. Basia popatrzyła za nim przez chwilę; okrzyk nie zdziwił jej zbytnio, bo go często polscy nawet żołnierze używali, lecz widząc taką gwałtowność młodego Lipka rzekła sobie w duchu: - Ogień to prawdziwy! Szaleje za nią! Po czym pomknęła jak wicher, aby co prędzej mężowi, panu Zagłobie i Ewce zdać sprawę.