Tańców nie można wprawdzie było wyprawić, bo wielki post i żałoba Ketlinga stały na przeszkodzie, ale słuchano kapeli i zabawiano się rozmową
- Nie masz już dłużej tajemnicy! - zawołał pan Michał. - A co mnie do jego koligacyj! - przerwał Zagłoba nie tając złego humoru - ni on mi brat, ni swat, a ja powiem waćpani, że hajduczka dla Michała przeznaczałem, bo jeśli między dziewkami, które na dwóch nogach chodzą po świecie, jest od niej lepsza i poczciwsza, to niech ja od tej chwili zacznę chodzić na czterech jako ursus! - Michał jeszcze o niczym nie myśli, a choćby i myślał, to jemu więcej Krzysia w oko wpadła... - Starzy żołnierze mnie uczyli - mówiła - których u nas nie brak, a wiadomo przecie, że nie masz nad naszych szermierzów... homeopatia Śmierci pragnął. - Ot i Ketlingowy dwór! - zawołał Zagłoba. - To ci sami, o których miałem wiadomość, że po wołoskiej stronie plądrowali - rzekł Wołodyjowski.
- Niech mój widok doda waćpani otuchy. I tak myślę, że mając głowę czym innym zaprzątniętą, wcale ona jeszcze woli bożej nie czuje; Krzysia więcej, ale Baśka chyba jeszcze nic!... Te w nagłych razach przeciw jeździe nadstawiali. Oficerowie stanęli kołem. choroby - Nic to! - mówił - hajduczkaś jeszcze nie widział! Jedna gładka, ale i druga miód, miód! Jak się masz, Ketling! Daj ci Boże zdrowie! Będę ci mówił: ty! Dobrze? Staremu poręczniej... - Ona nie jest wolna, bo mi afekt i rękę przed odjazdem przyrzekła! - Ha! - rzekł Zagłoba - tegom nie wiedział.
Lecz na ten głos Basia opuściła zaraz krócicę i rzekła pospiesznie do pana Zagłoby : - Doprawdy, że to wujko!... Chciałabyś mu nieba przychylić, oddałabyś za niego krew serdeczną, a napoiłaś go trucizną, nóż wepchnęłaś mu w serce... Zaraz mi powiedział, jako z narzeczoną z waszych stron do Krakowa jedzie, do księżnej Gryzeldy Wiśniowieckiej, bez której pozwolenia i błogosławieństwa panna żadną miarą ślubu wziąść nie chciała. Daj, Ketling, pyska... - Dla Boga! chyba żeś już pytał? - Nie mówmy o tym! Uczyń mi waćpan tę łaskę! - Dobrze, mówmy o aurze... urzekająca - Prowadź dalej dzieło z Kryczyńskim.
A i Kmicica poduczyłem też nieźle. Pójdę, przemówię, respons ci odniosę, a ty wedle tego pojedziesz albo zostaniesz... Na szczęście wyręczył go Nowowiejski. Oczywiście, wskazano mu natychmiast dom Ketlingowy. świadkowie Jehowy Tak jest! żywie syn wielkiego Jeremiego, młode i pełne nadziei książę, względem którego ma Rzeczpospolita nie uiszczony, dotąd dług do spłacenia. Boguszowi wmówię, żeby u hetmana ordynans dla mnie do Raszkowa wyrobił, że stamtąd łatwiej mi będzie Kryczyńskiego praktykować.
- Widzisz, Azja, w każdym razie to niełatwa rzecz. Dalsze kępy poczęły się odsłaniać, jakoby kto zasłonę kolejno podnosił. Spojrzę ja wtedy na tego, kto ma ze mną wiosłem robić - Jezu Chryste miły! - zgadnijcie acaństwo, kto był naprzeciw mnie? - Dydiuk! Poznałem go zaraz, chociaż był goły, wychudł i broda urosła mu w pas, bo już dawniej był na galery zaprzedan... opalanie Był jednak na tyle sprawiedliwym, że sam całą winę brał na siebie, a na Krzysię jej nie składał. Lekkie rumieńce przeleciały przez smagławą twarz Krzysi. Pana Boskiego, kawalera wielkiej zacności i najmilszego towarzysza, orda ogarnęła temu kilka lat pod Kamieńcem.
Każda żyłka trzęsła się w niej z żalu, ustami poczęła chwytać coraz spieszniej powietrze, na koniec, tupiąc nóżkami z uniesienia, jęła wołać tak głośno, aż rozlegało się po całym korytarzu : - Głupia Krzysia! ja bym wolała jednego pana Michała niż dziesięciu Ketlingów! Ja pana Michała kocham z całej siły... Nie trać waćpan nadziei, panie Snitko, będę się co dzień modlił za waści dowcip, może się Duch Święty zlituje! Basia cieszyła się wielce, gdy jej pan Zagłoba o całej sprawie opowiedział, bo miała dla Mellechowicza życzliwość i litość. I tu przedrwiwając Krzysię poczęła śpiewać: Wierzcie, rycerze, Na nic pancerze, Na nic się tarcze zdały! Przez stal, żelazo W serce się wrażą Kupida ostre strzały! - Taką ona bronią władnie, nie bójcie się! - dodała zwracając się do Wołodyjowskiego i Zagłoby. Zły los przygnał tu tych skurczybyków. Nie masz w nim chciwości żadnej ni ambicji, ni prywaty; swojego odbieżał, fortunę tak dobrze jak utracił, o żołd się nie upominał; ale za wszystkie prace, za wszystkie zasługi niczego od Pana Boga i Rzeczypospolitej nie wyglądał, jeno żony. Fortunę grzeczną ma, a koligacje wszystkie pani podkomorzyna mi wyłuszczyła.